poniedziałek, 25 lipca 2011

Recenzja "W cieniu niesprawiedliwości" autorstwa Artemis1997 by Sil

„W cieniu niesprawiedliwości” to historia nastoletniej dziewczyny z
dobrego domu żyjącej w XIX wieku. Scarlett, bo tak na imię ma główna bohaterka,
mieszka we Francji wraz z rodzicami i starszym bratem Connorem. Wszystko
toczy się niczym w bajce, piękne stroje, wystawne życie, służba. Niestety do czasu,
bowiem rodzina popada w długi. Jedynym wyjściem z sytuacji zdaje się być ślub
dziewczyny z podstarzałym bankierem, który wzbudza w niej tylko i wyłącznie
odrazę. Jednak dla dobra swojej rodziny, Scarlett godzi się poświęcić i przyjmuje
oświadczyny, lecz w dniu ślubu zmienia zdanie. Z pomocą przychodzi jej
wspomniany wcześniej brat oraz przyjaciółka. Główna bohaterka ucieka,
najpierw do starej chatki w lesie, a ostatecznie do Anglii. Tam trafia do zamożnej
wdowy i spotyka pewnego tajemniczego młodzieńca, w którym zakochuje się na
zabój.

Fabuła tej historii, w gruncie rzeczy, jest tym, co najbardziej przypadło mi
do gustu. Spodobał mi się ten pomysł, gdyż od dawna nie spotkałam się z
romansem na tle historycznym, choć to trochę za dużo powiedziane. Mimo
wszystko lubię klimat zachowany w opowiadaniu, bo przenosi nas w inny wiek -
czas, w którym wszystko wyglądało inaczej. To swoiste przywołanie dziecięcych
pragnień, bo która z dziewczynek nie chciałaby żyć jak księżniczka, czy chodzić
na królewskie bale?
Niemniej, nie to jest przedmiotem mojej recenzji.
Treść opowiadania jest jak najbardziej na plus, jednak reszcie do ideału bardzo
daleko.
Tekst jest pisany prostym językiem, wręcz troszkę zbyt ubogim, co obniża
jego jakość. Zdarzają się literówki, wiele błędów interpunkcyjnych, a także
powtórzenia, które zdecydowanie mnie raziły. Sam początek mocno burzy
oczekiwanie na dalsze losy Scarlett, gdyż na wstępie wiadomo, że zakończenie
będzie nieszczęśliwe. Zawarte w nim przedstawienie postaci także jest
nieprawidłowe. Kolejny defekt stanowi zaburzenie czasu, które niestety zdarza
się dość często. Występują również błędy merytoryczne, np. matka bohaterki
szyje jej sukienkę chociaż jest bogata i z łatwością mogłaby jej ją kupić, lub kazać
wykonać ją służbie; brat Scarlett daje jej pieniądze na nowe stroje, pomimo tego,
że jego rodzina zbankrutowała, a ona sama miała wyjść za starego Hobesa, by
wyciągnąć ją z długów… . Raziły mnie również imiona, które są typowo
angielskie, chociaż akcja zaczyna się we Francji. Podobnie było z zapisem
dialogów, np.
„-Witaj córeczko-powiedział z uśmiechem- czy coś Cię trapi-zapytał” –
powinno być – „- Witaj córeczko – powiedział z uśmiechem. – Czy coś cię
trapi? – zapytał.”
Przepraszam, jeśli cię czymś uraziłam. Jeśli tak, to nie było to zamierzone.
Wytykając te wszystkie niedoskonałości, chciałam ci tylko zwrócić uwagę na
rzeczy, które kuleją. Nie ma się czym martwić, nad wszystkim da się popracować,
to tylko kwestia czasu i wprawy. Mam nadzieję, że ta recenzja zmotywuje cię do
pracy, a wytknięte błędy przydadzą się w doskonaleniu twojego warsztatu.
Całość tekstu, w skali od 1 do 6, oceniam na 3. Choć nie jest to wysoka
nota, to nie jest źle. Wszystko można poprawić, wystarczy tylko chcieć.
~Sil

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz