czwartek, 14 czerwca 2012

Recenzja opowiadania "Adnotacja: zakochać się" autorstwa Gradziany by Mroczna_


RECENZJA
„Adnotacja;zakochać się”
autorstwa
Gradziany
Powieść opowiada o zwykłej dziewczynie, Emily, oraz sławnej gwieździe, Thomas'ie, który
przyjeżdża do Dover, gdzie kiedyś robił sobie wycieczki z kolegami. Pewnego dnia aktor upija się
w miejscowym lokalu, a ponieważ sam nie może odjechać do domu dziewczyna zabiera go do
siebie by wytrzeźwiał. Chłopak zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia, lecz ona nie jest nim
zainteresowana, a wręcz działa on jej na nerwy. Jednak Thomas nie poddaje się i zabiega o względy
dziewczyny.
Historia dość banalna. Dziewczyna nienawidzi sławnego podrywacza, jego przyciąga ta
odmienność i w końcu się w niej zakochuje.

Na początku wytrąciło mnie z równowagi to, że nagle w prologu ni z stąd, ni zowąd
zmieniła się perspektywa, gdzie pogubiłam się i nie wiedziałam o co chodzi. Aż do ostatniej chwili
zadawałam sobie pytanie: kto teraz jest narratorem? Później w pierwszym rozdziale znów to
przeskakiwanie, jednak kiedy wiedziałam mniej więcej o co chodzi przestało mi to tak bardzo
przeszkadzać.
Jak na pierwszą publikację autorki zachowała ona dość dobry styl. Może wymaga
wyćwiczenia, jednak jest na dobrym tropie. I to chyba na tyle jeśli chodzi o pochwały.
Treść była okropnie monotonna. Myślałam, że nie przebrnę przez pierwszy rozdział.
Wszystkie opisy były takie drewniane, a i niektórych brakowało. Ich treść była ogólnikowa albo jej
nie było. Zdecydowanie mało opisów wyglądu, zachowań. No nie wiem. Naprawdę mi czegoś
brakowało, czegoś co ożywiło by trochę tekst.
Dziwiło mnie trochę to przesadzone zachowanie Emily podczas pierwszej rozmowy z
Tom'em. Zachowywała się jak dzikus. Rozumiem, że go nie lubiła, ale mimo wszystko, jednak nikt
z nas nie zachowuje się tak w stosunku do obcych ludzi nawet, jeśli ich nie lubi.
Ogólnie raczej większych błędów nie było, jednak w tekście znalazło się kilka literówek i
błędów językowych. Było kilka słów, które zamieniłabym na inne np.: zamiast ukryte dno to drugie
dno. Nie lepiej brzmi?
Chyba to już wszystko co chciałabym napisać. Ach! No i jeszcze mam jedną pochwałę. Plus
za długi tekst mimo iż czcionka była dość duża. Coś co jeszcze mogę dodać to, to, że tekst tak
naprawdę zaciekawił mnie dopiero pod koniec. Dopiero przy jakiejś siedemdziesiątej stronie
pojawiła się intryga co trochę ożywiło akcję. Przydałoby się więcej takich momentów. I trochę
więcej humoru.
Kilka poprawek w tekście, a autorka może naprawdę mieć rzesze fanów, czekających ze
zniecierpliwieniem na kolejny rozdział.
Pozdrawiam
Dr.Sadist

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz