środa, 17 października 2012

Recenzja miniatury "Ukryty dar" autorstwa Madeline_ by Bieniutek


Recenzownia.pl
Bieniutek

Recenzja miniatury "Ukryty Dar" autorstwa Madeline_

Na początku zaznaczę, że zacznę od tego, co moim zdaniem zasługuje na pochwałę, nastepnie
przejdę do minusów, innymi słowy – rzeczy, których się przyczepię, natomiast na sam koniec
napiszę podsumowanie, które, mam nadzieję, przyda się autorce. Wychodzę z założenia, że
chomikowe recenzje są głównie po to, by pomóc osobie piszącej zobaczyć to, co robi źle.

Żywiołaki – właśnie z tymi stworzeniami spotykamy się w "Ukrytym Darze". Dla mnie jest to
duży plus, gdyż sama niedawno skończyłam książkę, w której występowały żywioły, a więc
moje serce odrobinkę zmiękło.
Podobało mi się poczucie humoru. Tekst nie był stylizowany na nie wiadomo co. Nie, od razu
można stwierdzić, że jest idealnie skierowany do odbiorców – nastolatków. Wielkiem plusem
natomiast był dla mnie brak wampirów (no prawie). Lubię, gdy ktoś ma swój własny,
oryginalny pomysł, a nie wzoruje się tym, co sam kiedyś przeczytał. Bo nie ma co się oszukiwać,
większość książek o przystojnych wampirach jest łudząco do siebie podobnych.
Tymczasem tu mamy powiew świeżości. Są żywiołaki, ludzie, którzy potrafią panować nad
żywiołami, chociaż w tej miniaturce nie wykazują sie oni wielką mocą. Co najwyżej rozwalają
doniczki. Ale to nic, nikt nie powiedział, że ma to się spawdzić jako scenariusz na film akcji.
Jeszcze wracając do humoru... Ser ementaler od dziś będzie moim ulubieńcem. ;)
Co jeszcze pozytywnie mnie zaskoczyło, to to, że nie było romansidła. Przyznam szczerze, że
gdy tylko Mateusz pierwszy raz się pojawił, pomyślałam się: "Oho, przyszedł arogancki łamacz
serc, który ostatecznie otworzy się tylko przed naszą Kate. Tylko jej da poznać swój mroczy
sekret etc.". Ale nie, chociaż lubię wątki miłosne, tutaj miło się zaskoczyłam, dowiadując się, że
są spokrewnieni. Lubię, gdy to, co dzieje się w książce, jest prawdopodobne. Reakcje bohaterów
prawdziwe. Dzięki Bogu tutaj nie było dawno utartego schematu początku wielkiej miłości.
Alleluja.
Przejdźmy teraz do nieco gorszej części, ale jakże przydatnej. Oczywiście, miło jest poczytać
pochwały, ale sądzę, że konstruktywna krytyka jest potrzebna każdemu.
Przyznam od razu, że dostałam kiedyś od kolegi pseudonim "grammar nazi". Nie wzięło się to
znikąd. Mam po prostu alergię na wszelkiego rodzaju błędy. Zapewne, gdyby nie to, że
musiałam przeczytać "Ukryty Dar", odłożyłabym go już po paru stronach (ale absolutnie nie
żałuję, że go skończyłam).
W skrócie powiem, że trafiłam na błędy stylistyczne, gramatyczne, interpunkcyjne. Zapis
dialogów również pozostawia wiele do życzenia.
Jedna rzecz bardzo rzuciła mi się w oczy i uważam, że akurat na to autorka powinna zwrócić
uwagę, a naprawdę łatwo jest to wyeliminować. Mianowicie, mówię o czasach. W narracji czas
teraźniejszy był poprzeplatany z czasem przeszłym. Tak nie może być. Należy wybrać jeden i
się go trzymać.
Jeszcze jeden szczegół, coś, bez czego nie mogłabym spokojnie skończyć tej recenzji. Muszę
wytknąć choć jeden błąd. Gdy piszemy trzykropek, znak interpunkcyjny dajemy za nim, nie
przed nim. Np. ten zapis: "?..." - jest błędy, nastomiast ten: "...?" - prawidłowy. Badzo rzuciło mi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz