niedziela, 28 października 2012

Recenzja opowiadania "El desprecio y amor" autorstwa BlackFalcon by Nakumi



Recenzja "El desprecio y amor" autorstwa BlackFalcon
Telenowela o zdradzie, pogardzie i miłości. Tam gdzie w grę wchodzą pieniądze nie ma miejsca na sentymenty. Wtedy mamy tylko zawiść i łzy. Tak jest i tym razem, bogacz, który dwa lata wcześniej w wyniku wypadku stał się kaleką. Skazany na łaskę rodziny, która czyha tylko na jego majątek. Zatrudniona zostaje młoda dziewczyna, która ma opiekować się mężczyzną. W tym czasie bliscy bogacza obmyślają plan doskonały jak pozbyć się członka swojej rodziny i pozyskać jego majątek. Wszystko na miejscu, mamy do czynienia z typową telenowelą. Są intrygi, niewinna dziewczyna, niczego nieświadomy bogaty facet. Rodzina knuje, ale on jest w nią zapatrzony. Dodatkowo, mężczyzna jest bezbronny, porusza się na wózku. Jego jedynym światłem w ciemnym tunelu jest jego 'opiekunka'.

Tym razem wybór opowiadania był zupełnie przypadkowy. Przeglądałam listę i wybrałam pierwszy oczekujący tytuł. Nie byłam przekonana co do tego, co może mnie spotkać po rozpoczęciu czytania, ponieważ było to moje pierwsze spotkanie z telenowelą w tej formie. Byłam jednak gotowa na wszystko i nic nie było w stanie mnie zaskoczyć. Dzisiaj moje serce się raduje, ponieważ trafiłam na coś, co szybko się czytało, było w miarę płynnie napisane i wciągało! Wreszcie! Czekałam na taki moment już jakiś czas.
Odcinki króciutkie, co prawa, jednak gdy zaczęło się czytać nie zwracało się na to uwagi. Zajmowała akcja i rozwój wydarzeń, a nie okrutnie raniące duszę i umysł błędy.
Tym razem nie mam wiele uwag, tekst był spójny, zdania w większości krótkie, dynamiczne. Są jednak pewne niedociągnięcia. Zdarzają się literówki, gdzieniegdzie ominięta jest część wyrazu. Typowe chochliki wynikające z nieuwagi. Na szczęście nie jest ich dużo i nie odwracają uwagi od czytania. Jak ktoś jest uważny zauważy też czasem nieliczne powtórzenia. Większość w pierwszych dwóch może trzech rozdziałach.
Z irytujących zdań znalazłam tylko jedno: "A do tego te oczy, ogromne, patrzące zielono prosto na Felipe." Niby wszystko w porządku ale oczy patrzące zielono? Naprawdę? I ostatnia uwaga, przy każdej wzmiance o jakimś bohaterze występowały pełne imiona i nazwiska. Było to uciążliwe i, jak dla mnie, drażniące. Warto by było używać jakichś zamiennych określeń, by urozmaicić tekst.
Pomimo tego, że nie jest to gatunek, który lubię czytać, spodobało mi się. Nigdy nie sądziłam, że telenowela w wersji pisanej też może rozluźnić i być przyjemna w odbiorze. Jednak miło się zaskoczyłam.
Niepokoi mnie jednak zakończenie! Skąd mam wiedzieć co będzie dalej jeśli nie mogę przeczytać kolejnego rozdziału? Także mała prywata: domagam się więcej! Zaciekawiło mnie i chętnie kontynuowałabym przygodę z tym tekstem.

Podsumowując, tekst lekki, przyjemny. Typowa telenowela. Polecam wszystkim, którzy namiętnie oglądają brazylijskie 'opery mydlane' tak jak ja. Można się rozluźnić, a i całkiem dobrze się czyta.
Końcowa ocena to 4. Jak na chomikowego twora "El desprecio y amor" prezentuje się całkiem dobrze. W mojej ocenie jest to nota w pełni zasłużona.
Pozdrawiam,
Nakumi.

6 komentarzy:

  1. Kiedyś oglądałam często brazylijskie, typowe ,,opery mydlane'' i nawet mi się podobały, więc myślę, że "El desprecio y amor" może także przypadnie i do gustu. W każdym razie będę miała tą pozycje na uwadze.
    Pozdrawiam i życzę Do siego Roku!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię czasami obejrzeć jakąś lekką telenowelę, więc czemu nie :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy o niej nie słyszałam, ale lubię odkrywać nowe rzeczy, więc myślę, że kiedyś się skuszę :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie - bloga uzupełniam o vlogi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super blog. Fajne tło ;)
    Ja również skuszę się na to opowiadanie. Zapowiada się ciekawie :)
    Zapraszam do mnie: recenzowniamimi.blogspot.com
    Nie pogardzę nowymi obserwatorami ;) jeśli to nie kłopot.

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie dla mnie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń