środa, 10 października 2012

Recenzja opowiadania "Taneczna miłość" autorstwa malgosia0797 by Rosnandi


Na chomikuj, od całkiem niedawna dostępne jest nowe opowiadanie pewnej piętnastoletniej Gosi, znanej w internecie jako malgosia0797. Znalazłam się na jej chomiku przypadkiem. Od razu zainteresowałam się jej nowiutkim dziełem pod tytułem: „Taneczna Miłość”. Nazwa niezwykle mnie zaintrygowała, wzbudzając przyjazne emocje. Osobiście nie potrafię tańczyć, lecz od zawsze fascynowało mnie to.
Przeczytałam ów czas dostępną treść i się załamałam. Ogromna ilość błędów jak i interpunkcyjnych, tak i stylistycznych, językowych i ortograficznych pod postacią tzw. „zjedzonych liter”. Jednak dziś, wszystko zostało poprawione, a błędów nie zauważyłam. Cud, miód i orzeszki.

W prologu poznajemy ośmioletnią Sue, która właśnie dowiedziała się o śmierci swojej matki w wypadku samochodowym. Dziewczynka powinna być tym faktem wstrząśnięta. Jednak Małgosia przedstawiła tą sytuację inaczej. Główna bohaterka tylko płacze. Rozmyśla nad tym, co się z nią stanie. Wedle mojej oceny dziecko w tym wieku nie jest jeszcze tak dojrzałe emocjonalne, by zachować taki spokój, chyba, że nie rozumie powagi sytuacji. Niezaprzeczalnie brakuje mi tu bardziej szczegółowego opisu stanu emocjonalnego dziewczynki. Czytelnik w ten sposób może sobie dogłębniej wyobrazić, co czuje osoba w takim stanie. Naturalnie opis myśli i uczuć nie jest najłatwiejszym zadaniem, lecz powinno się zapamiętać na przyszłość, że jest to bardzo ważnym aspektem każdego opowiadania.
Dowiadujemy się tam również o przeszłości matki Sue. Autorka wyjawia, że mąż tragicznie zmarłej kobiety zostawił ją siedem lat wcześniej. Nie utrzymywali ze sobą kontaktu. Sue wie o nim tylko jak się nazywa - Jared Padalecki. Już wtedy, coś mówiło mi to nazwisko, lecz dopiero w dalszych rozdziałach w mojej głowie wszystko się rozjaśniło.
Podsumowując prolog daję 6/10. Jak już wcześniej stwierdziłam, najbardziej brakuje mi opisu emocji. Sue na pewno czuła się okropnie, a autorka tego nie ujęła. Napisałam również, że miała strasznie dużo błędów, jednak zostały poprawione, więc nie biorę ich pod uwagę do ogólnej oceny punktowej. Liczy się to, co jest teraz, a nie to, co było.
W rozdziale pierwszym przenosimy się w czasie o siedem lat do przodu. Sue ma już piętnaście lat i mieszka wraz z przyszywaną ciocią - Kate, która kiedyś, przed laty była największą przyjaciółką jej matki, oraz jej mężem - Mishą. Oboje mają małą córeczkę Anabelle. Sue jest dla nich jak rodzone dziecko. Kochają ją całym sercem. Podoba mi się, że Małgosia pisze historię dziewczyny, która jest w jej wieku. Fakt ten powinien Małgosi ułatwić wczucie się w psychikę i zachowania bohaterki.
Sue dowiaduje się, że niedługo cała rodzina będzie musiała się wyprowadzić do innego miasta. Tutaj znowuż brakuje mi opisu uczuć, o którym wspominałam już wcześniej. Zmiana otoczenia, nowa szkoła, a co najważniejsze porzucenie swojego starego życia w każdym wywiera jakieś sprzeczne emocje, których Małgosia nie opisała, a powinna. Sue godzi się i zdaje się, że wizja przeprowadzki nie robi na niej wrażenia. Jeśli dobrze wydedukowałam z treści, to jej rodzina zastępcza zamieszkała w domu, w którym Sue mieszkała jeszcze ze swoją biologiczną matką, jeśli tak jest, to powinna się czuć niezwykle przygnębiona. Ten budynek niezaprzeczalnie kojarzył jej się z mamą, więc ciężko byłoby jej opuścić go, lecz nie zostały zaprezentowane jej przemyśleń na ten temat.
Do reszty rozdziałów nie mam najmniejszych zastrzeżeń, poza postacią biologicznego ojca Sue. Jared Padalecki - prawdziwy aktor, żyjący w naszym realnym świecie, który zyskał sławę dzięki serialowi „Nie z tego świata” („Supernatural”) dziwnym trafem trafił do fikcyjnej opowieści. Gosia storzyła mu córkę, przedstawiła go jako łajdaka. Nie powinnatego robić. W którymś z przypisów dałaś odwołanie do jednego z odcinków wyżej wymienionego serialu, co jest jednocześnie potwierdzeniem, że to ten Jared, a nie inny. Inaczej można by było to uznać za zwyczajny zbieg okoliczności, jednak nie teraz. W pliku z bohaterami umieściłaś prawdziwe zdjęcie aktora. Nie powinnaś tego robić. W ten sposób psujesz dobre imię tego człowieka. Zastanawiam się, czy powód wykorzystania prawdziwej osoby wynikł z braku umiejętności tworzenia postaci, czy z jakiegoś innego powodu? Jestem stanowczo przeciw takiemu wykorzystaniu osób publicznych.
Te opisy nie tyczą się tylko i wyłącznie uczuć. Również otoczenia. Owszem, trzeba Małgosi przyznać, że dość dobrze przedstawiła nam pokój Sue, lecz co z kuchnią, gdzie również toczy się akcja? Możecie uznać, że za bardzo się czepiam, ale tego rodzaju zdań, dzięki którym czytelnik może sobie dokładniej wyobrazić scenerię i wczuć się bardziej w klimat opowiadania nie powinno zabraknąć!
Akcja toczy się dość szybko. Krótkie wątki, których jest wiele. Szybkie śniadanie, szkoła, przeprowadzka, zakupy, plany urodzinowe, gitara. Nie przepadam zbyt za książkami, w których czas płynie szybko i w których w przeciągu jednego rozdziału znajdziemy wiele sytuacji związanych z codziennym życiem bohaterów. Autor zbyt szybko przejdzie do sedna powieści, przez co opowieść będzie krótsza, gdzie można było wzbogacić ją o kilka rozdziałów. Lecz nie można z tym przesadzić, bo jeśli spod pióra pisarza wyjdzie dzieło, którego wręcz nie idzie czytać z powodu przedobrzonych motywów, niestety będzie to niezbyt poczytna pozycja. Jednak z „Taneczną Miłością” jest zgoła inaczej. Czyta się przyjemnie, a czas spędzony przy tych pięciu rozdziałach miną mi niezwykle szybko i przyjemnie.
Podsumowując: masz lekki styl. Błędów stylistycznych, interpunkcyjnych i jakichkolwiek innych nie wynalazłam. Musisz mieś dość dobrą betę. Pomysł zdaje się ciekawy, lecz ważne, byś odpowiednio go dobrze poprowadziła. Z wielką chęcią zapoznam się z resztą rozdziałów. Jeszcze raz podkreślam, że musisz popracować nad opisami, których brak znacznie obniża moją ocenę.


Pozdrawiam - Rosnandi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz